Błądziłam po zakamarkach miasta szukałam nawet małego schronienia, nie miałam pieniędzy, ale miałam telefon!
Tak jest TELEFON... Zadzwonię do Liv...
*rozmowa telefoniczna*
Liv: Dove!! Gdzie ty jesteś?? Wszędzie Cię szukamy!!
Ja: Liv!! Jestem emmmm em... W centrum Francji... Proszę przyjedzcie po mnie!!
Liv: Daję Ci Leo na moment.
Leo: Dove, a dokładnie gdzie jesteś?
Ja: Koło wierzy Eifla (nwm jak to się piszę)
Leo: Ok, a masz gdzie przenocować?
Ja: Nie
Leo: Dobra, spokojnie jesteśmy właśnie w Paryżu, bo Cię szukamy i już jesteśmy koło Ciebie
Ja: Widzę
*koniec rozmowy telefonicznej*
Ufff kamień spadł mi z serca, jadę już do domu nareszcie nareszcie!!!!!!!
*Oczami Liv*
Moja głowa opadła na kolana Leo, gdyż siedział z tyłu a Luke prowadził samochód
Obejrzał się do tyłu i jego mina...
//Misiaczek
Boski rozdział
OdpowiedzUsuńNie ma takich słów żeby opisać jak jest świetny ten blog i to opowiadanie
czekam na nn
Dziękuję :D
UsuńMatko cudo normalnie Cudo <333
OdpowiedzUsuńzgadzam sięw 200 % z Julką, nie ma słów żeby opisać jak bardzo ten blog i to opowiadanie jest świetne <3333
...brak mi słów... <3
Leolivia <333 podr. :*** KCB :*